Obietnica – Seria zasłyszane historie

Obietnica

Na dzień przed moim urodzeniem mama miała znamienny sen. Dziadek Igor, który nie żył już od czterech lat, siedział przy stole i wykładał karty. Zawsze się nimi pasjonował i radził Tarota w ważnych życiowych sprawach. Mama podeszła i, jak to miała w zwyczaju, zajrzała mu przez ramię.

– Jutro Marcelinko urodzisz synka – dziadek przełożył karty, jakby czytał z kolejnych obrazków. – Będzie do mnie podobny, czyli wyrośnie na urwisa–utrapienie. A pamiętasz co ci zawsze powtarzałem? – Odwrócił się i zerknął jej w oczy.

– Że zasłużony rodzicielski klaps jeszcze żadne dziecko nie sprowadził na manowce – mama odpowiedziała ze śmiechem.

Przekładając kolejną kartę dziadek nieoczekiwanie się zasępił.

– Za dziesięć lat popadniesz w kłopoty. Ale nie martw się córeczko – poklepał mamę po ręku. – Znajdzie się na to jakaś rada.

Kilka dni po urodzeniu na ramieniu pojawiło mi się znamię, podobne do dziadkowego, miało kształt serca. Z bie­giem lat zaczęły też ujawniać się inne podobieństwa, jak choćby mi­łość do koni. Pewnej wiosny pojechałem z rodzicami na weekend do leśniczówki. Na podwórku stał uwiązany ogier, który gniewnie szarpał wędzidło. Przez okno widziałem, że wszyscy omijali go z daleka, gdyż był narowisty. Tylko leśniczy miał u niego posłuch i potrafił go okiełznać. Kiedy rodzice siedzieli na tarasie ja pobiegłem do konia. Wszyscy zamarli w przerażeniu, gdy się do niego zbliżyłem. Ale zwierzę nie zrobiło mi krzywdy. Ogierek najwyraźniej był zadowolony, że głaszczę go po grzywie. A kiedy odchodziłem zarżał, jakby wołał, żebym wrócił. Oczywiście oberwało mi się za to kilka solidnych klapsów.

Kiedy zdałem do trzeciej klasy podstawówki w domu zaczęły się kłopoty. Dwa lata wcześniej zamieszkaliśmy w domu dziadka. Rodzice go wyremontowali i unowocześnili. Stary sad został oczyszczony ze zdziczałych drzew. Rodzice dobrze zarabiali i nie sądzili, że mogą mieć problemy ze spłatą kredytu. A jednak pewnego dnia firma ojca zbankrutowała. Miesiąc później w ramach reorganizacji mama dostała wymówienie.

Obietnica

Przez jakiś czas żyliśmy z oszczędności. Jednak któregoś wieczora usłyszałem dochodzący z sypialni rodziców szloch mamy.

Wstałem z łóżka i podszedłem na palcach do drzwi. Wyszedłem na korytarz. Usłyszałem zapłakany głos mamy, która powiedziała, że jeśli za dwa dni nie zapłaci kolejnej raty niespłacanego kredytu, to zjawi się komornik.

Tej nocy przyśnił mi się dziadek. Usiadł na brzegu tapczanu i potrząsnął mnie za ramię. Kiedy „otworzyłem” oczy zaproponował, żebyśmy przeszli się po sadzie. Gdzie chodziliśmy i o czym rozmawialiśmy, nic rano nie pamiętałem.

Obudziła mnie mama. Cała pościel była ubrudzona ziemią. Miałem nią uwalane nogi, ręce i pidżamę. Obok łóżka, na podłodze, leżała zabłocona metalowa kasetka. Skąd się wzięła? Czyżbym w lunatycznym śnie przyniósł ją z sadu?

Kiedy ojcu udało się otworzyć zamknięcie mama krzyknęła zaskoczona, W środku leżały, szczelnie opakowane folią, dolary, które dziadek przez całe życie kupował i odkładał na czarną godzinę. Przez lata nikt nie mógł odkryć, gdzie schował pieniądze. Było ich dokładnie czterdzieści jeden tysięcy dwieście.

Obietnica

Autor: Paweł Szlachetko

Erzet

www.siedliskostrachu.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: