Ten drugi – Seria zasłyszane historie

Ten drugi

-Moje życie, po operacji serca, długo wisiało na włosku. Przez dwa miesiące miałem poważne kłopoty i byłem utrzymywany w stanie klinicznej śpiączki.

Z tamtego czasu szczególnie zapamiętałem jeden sen. Śniłem że leżę na stole operacyjnym. W pewnej chwili męski głos powiedział: – Zamykamy go. Miejmy nadzieję, że przeżyje do rana.

Po tych słowach znalazłem się na korytarzu szpitala. Był całkowicie pusty. Zdezorientowany błądziłem po piętrach w poszukiwaniu żony. Ostatnie słowa Alinki, które zapamiętałem przed narkozą, były: Kiedy znowu mnie zobaczysz, to będzie znaczyło, że skończyły się twoje kłopoty.

Kilka razy zawołałem żonę po imieniu, lecz odpowiedziała mi cisza. Byłem bezradny. Nie wiedziałem, w którą powinienem iść stronę, żeby ją znaleźć. Przeczuwałem że coś jest ze mną nie tak, ale nie miałem na to najmniejszego wpływu. Zacząłem się bać, że już się nie spotkamy, że to koniec. Z Alinką mieliśmy po trzydzieści pięć lat i zawsze sobie obiecywaliśmy, że umrzemy dopiero wtedy, gdy będziemy starzy.

Poznaliśmy się jeszcze jako dzieci. Kiedy w przedszkolu wychowawczyni ustawiła nas w parę zapytałem Alinkę: Chcesz zostać moją żoną?. Wtedy ona na mnie spojrzała i po chwili namysłu powiedziała, że chce. Od tamtej pory zawsze byliśmy razem. Ślub wzięliśmy na drugim roku studiów. Nasi rodzice wcześniej odeszli. Nie mieliśmy dzieci, tylko siebie.

Kiedy szedłem szpitalnym korytarzem pojawił się przy mnie młodzieniec. Jego obecność trochę mnie uspokoił. Powiedział, że ma na imię Adam. Potem zapewnił, że nie powinienem się bać. Po pewnym czasie przystanęliśmy. Adam wskazał na ciemniejący w oddali korytarz.

– Muszę iść dalej sam, ale ty wracaj. Wszystko będzie dobrze, wyzdrowiejesz. – Odwrócił się, żeby odejść. Jednak po kilku krokach się zatrzymał. – Powiedz żonie, żeby zrobiła mammografię. Wtedy zestarzejecie się razem.

Otworzyłem gwałtownie oczy. Zarazem zachłysnąłem się powietrzem, jakbym długo był pod wodą i wreszcie wynurzył się na powierzchnię. Zobaczyłem pochyloną nade mną twarz Alinki.

W trakcie jednego z obchodów spytałem lekarza prowadzącego, czy wie czyje noszę serce? Usłyszałem, że dawcą był dwudziestojednoletni mężczyzna, który zginął na motorze. Lekarze nigdy nie podają pacjentom danych osobowych dawców. Nie chciałem ich znać.

– Mógłby tylko powiedzieć mi pan jego imię. Tylko tyle.

– Adam.

W tamtej sekundzie przypomniałem sobie o prośbie chłopaka. Opowiedziałem o wszystkim żonie. Nie chciała wierzyć. Jednak po moich długich naleganiach poszła na badania. Okazało się, że jest w początkowym, uleczalnym, stadium raka piersi.

Po powrocie ze szpitala, każdego ranka, pierwszą myślą po przebudzeniu była chęć, żeby wsiąść na motor i popędzić w stronę wschodzącego słońca.

Trzy miesiące temu zapisałem się na naukę jazdy. To było niesamowite, kiedy po raz pierwszy prowadziłem maszynę. Wiedziałem co i jak, a instruktor nie uwierzył, że to mój pierwszy raz.

Ten drugi

Autor: Paweł Szlachetko

Erzet

www.siedliskostrachu.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: