ZASŁYSZANE HISTORIE / Życie innych się nie liczy

Seria: ZASŁYSZANE HISTORIE

Od dziecka miałam dziwne sny. Nie zdarzały się zbyt często, ale z czasem zaczęłam się ich bać. Bo potem urzeczywistniało się wszystko, co wyśniłam. Z początku mówiłam o snach rodzicom. Denerwowali się, nazywali je „idiotyzmami” i w końcu zakazali o nich mówić. Teraz wiem, że wywoływały w nich lęk. Wystraszona reakcją najbliższych, nie chciałam tego daru tak bardzo, że zniknął. Tak mi się wydawało.

Dwadzieścia lat później, gdy po raz czwarty zostałam szczęśliwą mamą, postanowiłam z mężem kupić nowy większy dom. Gustaw szukał w internecie okazji i pewnego dnia uradowany przybiegł do mnie z laptopem.

– Znalazłem! To ostatnia posesja w osiedlu domków jednorodzinnych. Osiedle nazywa się „Rajski Zakątek”. Jest idealny!

Strasznie napaliliśmy się na kupno domu. Wtedy zaczęłam się martwić, czy podołamy finansowo. Musieliśmy wziąć kredyt, zapożyczyć się u rodziców. Być może efektem owego zamartwiania się było to, że ponownie zaczęłam śnić dziwne sny.

W każdym szłam przez opustoszałe miasto. Nagle znajdowałam się przy siatce ogrodzenia osiedla domków jednorodzinnych. Potem przechodziłam przez plac zawalony cegłami i sprzętem budowlanym. Na koniec przekraczałam próg domu, który zamierzaliśmy kupić. Chodziłam po budynku i dostrzegałam coraz liczniejsze fuszerki, które były wynikiem pośpiechu budowlanych.

W jednym ze snów podeszłam do okna, które wychodziło na jeszcze budowaną wewnętrzną uliczkę. Dostrzegłam mężczyznę i kobietę. Ona wysiadła z czerwonego forda, a on czekał na nią przy mercedesie. Ruszył ku niej. On podał jej jakąś torbę. Pech sprawił, że przy podawania upadła na ziemię i wysypały się z niej pieniądze.

Kilka dni później dowiedziałam się, kim była ta kobieta – zastępczynią burmistrza. Zobaczyłam ją w lokalnej telewizji, jak chwaliła się właśnie kończonym osiedlem domków jednorodzinnych. Już niemal wszystkie domy były zasiedlone. Co prawda jeszcze było trochę rozkopów, ale najważniejsze, że ludzie mogą już urządzać się na swoim, twierdziła.

Wtedy opowiedziałam mężowi swój sen i powiedziałam, że nie powinniśmy kupować domu. Zdenerwował się. Przekonywał, że podobna okazja nigdy już nam się nie trafi, a ja nie powinnam wierzyć w takie idiotyzmy. On bynajmniej nie zamierza. Od słowa do słowa doszło do kłótni. Na koniec mąż powiedział coś, co mnie zabolało:

– Już twój ojciec mnie ostrzegał, żebym na ciebie uważał, bo czasami lubisz fantazjować. I jak widzę, miał rację.

Wzięła mnie cholera. Zabrałam najmłodsze dziecko i pojechałam z nim do mamy. Męża zostawiłam ze starszą trójką. Dwa dni później zadzwonił do mnie obrażony, bo „nasz” dom został sprzedany. Moi rodzice, parząc na mnie, tylko kręcili głowami. Zaczęły nachodzić mnie wątpliwości, że źle postąpiłam. Kilka razy sięgałam po telefon, żeby zadzwonić z przeprosinami do męża.

Tydzień później na nowym osiedlu technicy wykryli nieszczelność instalacji gazowej. Tylko cudem uniknięto tragedii. Wszystkich ewakuowano. Kiedy na teren osiedla weszły kontrole, okazało się, że budynki również nie trzymają standardów budowlanych i całość nadaje się do zrównania buldożerami. Wybuchła afera, bo właścicielom domków deweloper powiedział, że nie ma z czego zwrócić pieniędzy.

Następnego dnia rozległ się do drzwi dzwonek. Poszłam otworzyć. W szparze najpierw ukazała się dłoń z pękiem czerwonych róż…

Czy powinniśmy bać się tworów naszej wyobraźni, czy też realnych ludzi, którzy dla pieniędzy gotowi są nas zabić z zimna krwią, niczym potwory z najgorszych snów grozy?

Seria: ZASŁYSZANE HISTORIE

Autor: Paweł Szlachetko

Erzet

www.siedliskostrachu.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: